Pewien robotnik potrzebował materiałów do remontu. Odłożył więc wiertarkę, wyjątkowo umył ręce w łazience, przesunął kinkiety, które zastawiały drzwi i po ich zamknięciu udał się do samochodu. Na tylnim siedzeniu również były kinkiety, więc postanowił kierować standardowo z pozycji siedzenia kierowcy.
Podjeżdżając pod supermarket strwożył się trochę, ponieważ parking był wypełniony samochodami. Sprawa była o tyle trudniejsze, ponieważ jego auto było sporych rozmiarów. Po sześciu minutach krążenia w końcu znalazł dla siebie odpowiednie miejsce. Przed wejściem rzuciła mu się w oczy wielka reklama, która promowała kinkiety jako towar wysoce użyteczny i tani. Automatyczne drzwi otworzyły się przed robotnikiem niczym przed królem, ale jakoś nie dodało mu to szlachetności. Niemniej jednak to poczciwy człowiek był, a nie jakiś tam rozpieszczony i lalusiowaty król. W każdym bądź razie za chwilę musiał poczuć się królewsko po raz drugi, ponieważ zapomniał wziąć wózka, które są umieszczone na zewnątrz marketu. W konsekwencji czego znowu zobaczył reklamę wysławiającą kinkiety pod niebiosa. W sklepie również najbardziej widocznym towarem na półkach były właśnie kinkiety będące oczkiem w głowie sprzedawców.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.